Pieniądz cyfrowy: Dlaczego boimy się kryptowalut?
Kiedy dziś mówi się „kryptowaluta", wiele osób wyobraża sobie coś nowego, skomplikowanego i niesprawdzonego. Coś, za czym nie stoi duży bank, centralna instytucja ani państwo, które na pierwszy rzut oka budziłoby zaufanie. Właśnie dlatego część społeczeństwa nadal unika kryptowalut. Ludzie mają poczucie, że waluta cyfrowa jest zbyt abstrakcyjna, nieuchwytna i ryzykowna.
Tymczasem gdy spojrzymy na nasze codzienne życie, zobaczymy, że pieniędzy cyfrowych używamy już od dawna. Wynagrodzenie wpływa na konto, zlecenia stałe wychodzą automatycznie, czynsz, energia i ubezpieczenie są pobierane bez tego, abyśmy fizycznie trzymali banknot w ręku. W sklepie często nie płacimy gotówką, lecz kartą, telefonem albo zegarkiem. A kiedy otwieramy aplikację bankową, nie widzimy stosu pieniędzy, tylko liczbę na ekranie.
Od gotówki do liczb na koncie
Jeszcze kilka dekad temu gotówka była zwyczajną częścią codziennego życia. Ludzie otrzymywali wypłatę w kopercie, nosili pieniądze w portfelu i za większość zakupów płacili banknotami oraz monetami. Pieniądze były czymś fizycznym. Czymś, co można było trzymać w ręku, schować w domu albo przekazać drugiej osobie.
Stopniowo jednak świat się zmienił. Konta bankowe stały się normalną częścią życia, karty płatnicze zastąpiły gotówkę, a bankowość internetowa zmieniła sposób, w jaki zarządzamy finansami. Dziś wiele osób prawie nie zastanawia się nad tym, że przy płatności kartą nie dochodzi do żadnego fizycznego przekazania pieniędzy. To tylko zapis cyfrowy w systemie bankowym.
Czeski Bank Narodowy prowadzi dziś międzybankowy system CERTIS, przez który w Czechach działają także płatności natychmiastowe. Pozwalają one przelać pieniądze w koronach czeskich między klientami czeskich banków w ciągu kilku sekund, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. To, co trzydzieści lat temu wyglądałoby niemal jak scena z amerykańskiego filmu, dziś jest zwyczajną częścią naszego życia finansowego.

Płatności cyfrowe nie są żadną nowością
Kiedy w latach dziewięćdziesiątych oglądaliśmy amerykańskie filmy, często widzieliśmy w nich świat, który wydawał się technologicznie daleko przed nami. Szybkie przelewy bankowe, płatności kartą, systemy elektroniczne i natychmiastowe potwierdzanie transakcji wyglądały jak coś niewiarygodnego. Dziś dla większości ludzi jest to codzienna rzeczywistość.
Płacimy kartą w sklepie, zlecamy płatności w bankowości internetowej, używamy Apple Pay, Google Pay albo inteligentnych zegarków. Fizycznej karty płatniczej często nawet nie wyciągamy z portfela. Wystarczy przyłożyć telefon i w ciągu kilku sekund zapłacone.
Europejski Bank Centralny w swoim badaniu zachowań płatniczych w strefie euro za 2024 rok podaje, że 55% konsumentów przy płatności w sklepie preferowało karty i inne metody bezgotówkowe, podczas gdy gotówkę preferowało 22% osób. Jednocześnie 62% konsumentów uznawało możliwość płacenia gotówką za ważną lub bardzo ważną. Pokazuje to ciekawą sprzeczność: ludzie nadal chcą mieć gotówkę jako możliwość, ale w praktyce coraz częściej używają płatności cyfrowych.
Dlaczego ludzie boją się kryptowalut
Strach przed kryptowalutami jest do pewnego stopnia zrozumiały. Kryptowaluty są młodym zjawiskiem. Bitcoin powstał dopiero w 2009 roku, a cały rynek aktywów cyfrowych nadal się rozwija. W porównaniu z klasycznymi walutami, takimi jak dolar amerykański, euro czy korona czeska, jest to bardzo krótka historia.
Kolejnym powodem jest to, że kryptowaluty są czysto cyfrowe. Człowiek nie może trzymać ich w ręku jak banknotu. Nie istnieje oddział, do którego można wejść i powiedzieć: „Tutaj mam swoje bitcoiny." W przypadku niektórych kryptowalut nie ma też jednego konkretnego właściciela ani instytucji, która stałaby za nimi. U zwykłego człowieka może to wywoływać niepewność.
Europejskie organy nadzoru od dawna ostrzegają również, że wiele kryptoaktywów jest wysoce ryzykownych i spekulacyjnych. Według wspólnego ostrzeżenia europejskich organów nadzoru konsumenci mogą przy inwestycji w te aktywa stracić wszystkie zainwestowane pieniądze. Trzeba mówić o tym otwarcie. Kryptowaluty nie są pozbawione ryzyka i nie powinny być przedstawiane jako prosta droga do szybkiego wzbogacenia się.
Jednocześnie sam fakt, że coś istnieje tylko cyfrowo, nie oznacza automatycznie, że jest to niewiarygodne. Większość pieniędzy, z którymi dziś pracujemy, również jest cyfrowa.
Pieniądze na koncie też są tylko zapisem cyfrowym
Kiedy mamy pieniądze na rachunku bankowym, zwykle nie wyobrażamy sobie, że gdzieś w skarbcu leżą dokładnie nasze banknoty. Widzimy saldo w aplikacji i wierzymy, że możemy nim dysponować. Możemy zapłacić kartą, wysłać przelew, wypłacić gotówkę albo ustawić zlecenie stałe.
Europejski Bank Centralny rozróżnia pieniądz banku centralnego i pieniądz banków komercyjnych. Banknoty są najbardziej widoczną formą pieniądza banku centralnego. Pieniądze na rachunku bieżącym są natomiast zobowiązaniem banku komercyjnego wobec klienta. Innymi słowy, saldo na koncie to nie to samo, co banknoty w portfelu. To zapis cyfrowy, a jednocześnie wierzytelność wobec banku.
Większości ludzi to jednak nie przeszkadza. Powód jest prosty: ufają systemowi. Ufają bankowi, regulatorowi, bankowi centralnemu, państwu i zasadom, które utrzymują cały system w działaniu.
Euro zaczęło jako niewidzialna waluta
Ciekawym przykładem pieniędzy cyfrowych jest euro. Dziś euro jest jedną z najważniejszych walut świata i według EBC pozostaje drugą najważniejszą walutą w międzynarodowym systemie walutowym po dolarze amerykańskim.
Jednak euro nie zaczęło jako banknoty i monety w portfelach ludzi. Zostało uruchomione 1 stycznia 1999 roku jako waluta do księgowości i płatności elektronicznych. Przez pierwsze trzy lata, według EBC, było „niewidzialną walutą". Gotówka w postaci banknotów i monet euro pojawiła się dopiero 1 stycznia 2002 roku.
To bardzo ważny szczegół historyczny. Jedna z najważniejszych walut świata zaczęła najpierw cyfrowo. Ludzie nie widzieli jej w portfelu, ale istniała w systemach księgowych, bankach i płatnościach elektronicznych. Dziś setki milionów ludzi używają jej jako zwykłej i godnej zaufania waluty.
Kiedy więc pytamy, czy pieniądze cyfrowe mogą działać, odpowiedź nie jest tylko teoretyczna. One już działają.
Standard złota: moment, w którym pieniądze się zmieniły
Aby zrozumieć dzisiejsze pieniądze, musimy wrócić do roku 1971. Do tego czasu światowy system walutowy opierał się na porozumieniach z Bretton Woods z 1944 roku. System ten powstał po drugiej wojnie światowej i miał stabilizować handel międzynarodowy oraz waluty. Waluty poszczególnych państw były powiązane z dolarem amerykańskim, a dolar był powiązany ze złotem.
Po 1958 roku wymienialność dolara amerykańskiego na złoto działała po kursie 35 dolarów za jedną uncję trojańską złota. Oznaczało to, że zagraniczne rządy i banki centralne mogły w ramach systemu wymieniać dolary na złoto. Stany Zjednoczone miały w ten sposób utrzymywać zaufanie do dolara dzięki rezerwie złota, która za nim stała.
Problem pojawił się w latach sześćdziesiątych. Stany Zjednoczone miały rosnące wydatki, między innymi z powodu wojny w Wietnamie, pomocy zagranicznej i krajowych programów gospodarczych. Na świecie było coraz więcej dolarów, ale amerykańskie rezerwy złota nie rosły w tym samym tempie. Stopniowo powstała sytuacja, w której zagraniczni posiadacze dolarów mogli zacząć wątpić, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście byłyby w stanie wymienić wszystkie dolary na złoto.
15 sierpnia 1971 roku prezydent USA Richard Nixon ogłosił nową politykę gospodarczą. Jej częścią było zamknięcie tak zwanego „gold window", czyli zakończenie wymienialności dolara na złoto dla zagranicznych rządów. W przygotowaniu tego kroku w Camp David uczestniczyli między innymi przewodniczący amerykańskiej Fed Arthur Burns, sekretarz skarbu John Connally oraz Paul Volcker, ówczesny podsekretarz skarbu do spraw międzynarodowych spraw walutowych i późniejszy szef Fed.

Tym krokiem rozpoczął się koniec systemu walutowego Bretton Woods. Pieniądze stopniowo ostatecznie przesunęły się do świata, w którym ich wartość nie jest już bezpośrednio związana ze złotem, lecz opiera się przede wszystkim na zaufaniu do państwa, banku centralnego, gospodarki i polityki pieniężnej.
Od złota do zaufania
Zniesienie wymienialności dolara na złoto nie oznaczało, że pieniądze przestały mieć wartość. Oznaczało, że ich wartość zaczęła opierać się na innej podstawie. Na zaufaniu.
Dzisiejszy dolar, euro czy korona czeska nie są zabezpieczone złotem w tym sensie, że moglibyśmy pójść do banku i za każdy banknot żądać określonej ilości złota. Ich wartość opiera się na tym, że ludzie je akceptują, firmy ich używają, państwo pobiera w nich podatki, a banki centralne starają się utrzymywać stabilność cen.
To jest zasadnicza myśl. Klasyczne pieniądze opierają się na zaufaniu. Kryptowaluty również opierają się na zaufaniu. Różnica polega na tym, komu albo czemu ufamy.
W przypadku zwykłych walut ufamy państwu, bankowi centralnemu i systemowi finansowemu. W przypadku kryptowalut ufamy technologii, zasadom sieci, matematyce, przejrzystości i temu, że dane aktywo będą akceptować także inni ludzie.
Na czym więc polega różnica? Nie na tym, że jedne pieniądze są „prawdziwe", a drugie „tylko cyfrowe". Różnica jest w typie zaufania. Tradycyjne waluty opierają się na zaufaniu instytucjonalnym. Kryptowaluty opierają się na zaufaniu technologicznym i rynkowym.
Cyfrowe euro jako odpowiedź banków centralnych
Właśnie dlatego banki centralne same pracują dziś nad walutami cyfrowymi. Komisja Europejska w czerwcu 2023 roku przedstawiła pakiet legislacyjny dotyczący cyfrowego euro. Oficjalnie ma to być cyfrowa forma pieniądza banku centralnego, która ma uzupełniać gotówkę, a nie ją zastępować.
Komisją Europejską kieruje Ursula von der Leyen, która w 2024 roku została wybrana na drugą kadencję do 2029 roku. To właśnie jej Komisja przesunęła cyfrowe euro do konkretnej debaty legislacyjnej.
Europejski Bank Centralny w 2025 roku podał, że jeśli odpowiednie przepisy zostaną przyjęte w 2026 roku, projekt pilotażowy cyfrowego euro mógłby rozpocząć się w 2027 roku, a pierwsza możliwa emisja cyfrowego euro mogłaby nastąpić w ciągu 2029 roku.
To pokazuje, że kwestia pieniędzy cyfrowych nie jest tylko tematem kryptowalut. To temat całego świata finansowego. Banki centralne zdają sobie sprawę, że jeśli ludzie coraz częściej płacą cyfrowo, musi istnieć także bezpieczna cyfrowa forma pieniądza publicznego.
Gotówka się nie kończy, ale jej rola się zmienia
Ważne jest, by powiedzieć, że według oficjalnych dokumentów cyfrowe euro nie ma zastąpić gotówki. Komisja Europejska i EBC wielokrotnie wskazują, że cyfrowe euro ma być uzupełnieniem banknotów i monet.
Jednocześnie widzimy jednak, że rola gotówki się zmienia. Ludzie używają jej rzadziej niż wcześniej, a państwa bardziej koncentrują się na kontroli dużych płatności gotówkowych. Rada UE w maju 2024 roku przyjęła pakiet przepisów przeciwko praniu pieniędzy, który między innymi ustanawia limit 10 000 EUR dla płatności gotówkowych w UE.
To nie oznacza, że gotówka jutro zniknie. Oznacza jednak, że system finansowy coraz bardziej przenosi się do środowiska cyfrowego. I właśnie w tym środowisku zaczyna się debata o kryptowalutach, cyfrowym euro, stablecoinach i przyszłości pieniądza.
Czy banki zawsze nas chronią?
Wiele osób nie ufa kryptowalutom, ale ufa bankom. To zrozumiałe. Banki są instytucjami regulowanymi, mają historię, oddziały, nadzór, a depozyty są do pewnej wysokości ubezpieczone. W Republice Czeskiej depozyty są ubezpieczone do równowartości 100 000 EUR na jednego klienta w jednym banku.
To znacząca ochrona. Jednocześnie nie oznacza to, że system bankowy jest całkowicie wolny od ryzyka. Historia pokazuje, że banki mogą upadać, popadać w problemy albo być ratowane przez państwo.
W 2008 roku upadł amerykański bank inwestycyjny Lehman Brothers. Jego upadek stał się jednym z symboli globalnego kryzysu finansowego. System Rezerwy Federalnej przypomina, że po upadku Lehman Brothers nastąpiło wsparcie dla ubezpieczyciela AIG oraz problemy innych dużych instytucji, takich jak Citigroup i Bank of America.
W tym samym roku, 25 września 2008 roku, zamknięto Washington Mutual Bank. Według FDIC jego aktywa i zobowiązania zostały przeniesione do JPMorgan Chase. Był to jeden z największych upadków bankowych w historii Stanów Zjednoczonych.

Kryzysy bankowe przeżyły także Czechy
Również Republika Czeska nie uniknęła problemów bankowych. W latach dziewięćdziesiątych czeski sektor bankowy przeszedł trudny okres. Czeski Bank Narodowy podaje, że w pierwszej połowie 1996 roku cofnięto zezwolenie na działalność bankową První slezská banka, a zarząd komisaryczny wprowadzono w Ekoagrobanka, COOP banka i Podnikatelská banka.
Jednym z najbardziej znanych przypadków była Investiční a poštovní banka. W czerwcu 2000 roku IPB znalazła się w ostrej kryzysowej sytuacji płynnościowej, którą według historycznego przeglądu Czeskiego Banku Narodowego spowodował przede wszystkim gwałtowny i rozległy odpływ depozytów. 16 czerwca 2000 roku w IPB wprowadzono zarząd komisaryczny, a następnie jej przedsiębiorstwo przejęła ČSOB.
Nowszym przykładem jest Sberbank CZ. Czeski Bank Narodowy odebrał jej licencję w 2022 roku po tym, jak nie była w stanie wypełniać zobowiązań wobec klientów. Powodem był znaczący odpływ depozytów klientów w reakcji na rosyjską napaść na Ukrainę.
Szwajcaria i spadek zaufania do dużego banku
Kiedy mówi się Szwajcaria, wiele osób wyobraża sobie stabilność, tradycję bankową i bezpieczeństwo. Mimo to również tam w 2023 roku doszło do wydarzenia, które pokazało, że nawet duże i sławne banki nie są nietykalne.
W marcu 2023 roku szwajcarski nadzór FINMA zatwierdził przejęcie Credit Suisse przez UBS. Credit Suisse należał do najbardziej znanych marek bankowych świata. Mimo to znalazł się w sytuacji, w której konieczne było szybkie rozwiązanie ze wsparciem szwajcarskich instytucji, aby zachować stabilność klientów i centrum finansowego.

Ten przykład nie oznacza, że banki nie są ważne albo że nie powinniśmy im ufać. Oznacza tylko, że również system bankowy opiera się na zaufaniu. A gdy zaufanie zaczyna znikać, problemy mogą pojawić się bardzo szybko.
Pieniądze to przede wszystkim wiara w działający system
Kiedy trzymamy banknot w ręku, wierzymy, że druga osoba go przyjmie. Kiedy mamy pieniądze na koncie, wierzymy, że bank prawidłowo ewidencjonuje nasze saldo i pozwoli nam nim dysponować. Kiedy używamy euro, dolara albo korony, wierzymy, że państwo i bank centralny utrzymają walutę w działaniu.
W przypadku kryptowalut zasada jest podobna, ale zaufanie kieruje się gdzie indziej. Nie ufamy jednemu bankowi ani państwu. Ufamy sieci, regułom protokołu, decentralizacji i temu, że inni ludzie będą uważać dane aktywo za wartościowe.
To jest powód, dla którego debata o kryptowalutach jest często tak emocjonalna. Nie chodzi tylko o technologię. Chodzi o pytanie, komu ufamy.
Jedni mówią: „Ufam bankowi, ponieważ jest regulowany."
Drudzy mówią: „Ufam Bitcoinowi, ponieważ jego zasad nie może po prostu zmienić polityk ani bank centralny."
Oba spojrzenia mają swoje argumenty. I oba mają swoje ryzyka.
Kryptowaluty nie są pozbawione ryzyka
Błędem byłoby twierdzić, że kryptowaluty są automatycznie bezpieczniejsze niż banki albo klasyczne waluty. Nie są. Ich cena może silnie się wahać, niektóre projekty mogą upaść, a użytkownicy mogą stracić pieniądze z powodu oszustw, złego zarządzania kluczami prywatnymi albo niewystarczającego zrozumienia technologii.

W przeciwieństwie do rachunku bankowego w przypadku wielu kryptowalut nie istnieje też ubezpieczenie depozytów ani centralna instytucja, która w razie błędu wszystko naprawi. Dla części ludzi to wada. Dla innych jest to przeciwnie cena za wolność i niezależność od pośredników.
Właśnie dlatego ważne jest rozróżnianie między ślepą wiarą a edukacją. Człowiek nie powinien odrzucać kryptowalut tylko dlatego, że są cyfrowe. Ale nie powinien im też bezmyślnie ufać tylko dlatego, że są nowoczesne.
Na czym więc polega rzeczywista różnica?
Różnica między klasycznymi pieniędzmi a kryptowalutami nie polega na tym, że jedne są realne, a drugie nie. Większość klasycznych pieniędzy również istnieje dziś cyfrowo.
Różnica tkwi w zasadach.
W przypadku zwykłych walut banki centralne mogą wpływać na ilość pieniądza w gospodarce, ustalać stopy procentowe i reagować na kryzysy. To może być zaletą, ponieważ system ma narzędzia do reagowania na problemy gospodarcze. Jednocześnie oznacza to jednak, że wartość pieniądza zależy od decyzji ludzi i instytucji.
W przypadku Bitcoina natomiast jest sztywno określone, że nigdy nie powstanie więcej niż 21 milionów bitcoinów. Zasady są zapisane w protokole i nie jest łatwo je zmienić. To dlatego niektórzy ludzie postrzegają Bitcoin jako alternatywę dla klasycznego systemu walutowego.
Tradycyjne pieniądze są elastyczne, ale zależne od instytucji. Kryptowaluty są programowalne i często zdecentralizowane, ale zmienne i trudniejsze do zrozumienia.
Pieniądze cyfrowe nie są już przyszłością
Kiedy spojrzymy na współczesny świat, jasne jest, że pieniądze cyfrowe nie są kwestią odległej przyszłości. Są rzeczywistością, w której już żyjemy.
Wynagrodzenie wpływa cyfrowo. Płatności wychodzą cyfrowo. Oszczędności widzimy jako liczby w aplikacji. Karta płatnicza jest tylko narzędziem dostępu do cyfrowego salda. Telefon komórkowy i inteligentne zegarki przesunęły ten proces jeszcze dalej.
Kryptowaluty nie stworzyły więc pieniędzy cyfrowych od zera. Raczej otworzyły nowy rozdział w długim rozwoju tego, jak płacimy za rzeczy. Pokazały, że wartość cyfrowa może istnieć także poza tradycyjnym systemem bankowym.
Zakończenie
Ludzie często boją się kryptowalut dlatego, że są nowe, cyfrowe i nie stoi za nimi znana instytucja. Ten strach jest zrozumiały. Jednocześnie warto uświadomić sobie, że również dzisiejsze klasyczne pieniądze opierają się przede wszystkim na zaufaniu.
Od 1971 roku, kiedy Stany Zjednoczone zakończyły wymienialność dolara na złoto, nowoczesne pieniądze nie są już oparte na bezpośrednim pokryciu złotem, lecz na zaufaniu do państwa, banku centralnego i systemu gospodarczego. Tak samo kryptowaluty opierają się na zaufaniu - tylko nie do banku, lecz do technologii, sieci i zasad, których używa dany system.
Banki mają regulacje, ubezpieczenie depozytów i długą historię. Jednocześnie historia pokazuje, że również banki nie są pozbawione ryzyka. Kryptowaluty przynoszą nowe możliwości, ale także zmienność, odpowiedzialność technologiczną i ryzyko straty.
Pytanie nie brzmi więc, czy pieniądze cyfrowe są realne. Używamy ich już od dawna. Prawdziwe pytanie brzmi: komu albo czemu ufamy, kiedy trzymamy, wysyłamy lub inwestujemy nasze pieniądze?
I właśnie dlatego edukacja finansowa jest tak ważna. Bo im lepiej rozumiemy pieniądze, tym lepiej potrafimy odróżnić ryzyko, szansę i ślepą wiarę.
Author
Tomáš Bára
Czym jest NFT: Cyfrowa własność w świecie Internetu
NFT wprowadziły do internetu prawdziwą własność cyfrową, umożliwiając weryfikację, posiadanie i handel unikalnymi aktywami cyfrowymi na blockchainie.
Regulacje dotyczące kryptowalut i ich związek z tradycyjnym rynkiem finansowym
Kryptowaluty przez długi czas postrzegano jako świat pozostający poza tradycyjną finansjeryą.